Moje społeczene serce bije dla Banków Żywności

Rozmowa z Markiem Borowskim – Prezesem Federacji Polskich Banków Żywności i Banku Żywności w Olsztynie, który 9 marca został wyróżniony Nagrodą Obywatelską z okazji 25-lecia Samorządności Polski przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. 

Agnieszka Bielska (AB): Mówi się, że mądra pomoc to taka, która daje wędkę a nie rybę. Dlaczego zająłeś się dawaniem ryby? Dlaczego pomoc żywnościowa jest potrzebna? Czy nie wartościowsze byłoby inwestowanie w miejsca pracy dla osób potrzebujących? 

Marek Borowski (MB): Moja działalność społeczna skupia się i na jednym i drugim. Dlaczego ryba? Są grupy społeczne, które nie są niczemu winne, ze znalazły się w bardzo ciężkiej życiowej sytuacji, np.: dzieci, osoby starsze, chorzy. Uważam, że aby podejmować działania aktywizujące, trzeba najpierw zapewnić podstawę egzystencji, żywność jest jedną z nich.

Marek Borowski

Trudno wyobrazić mi sobie rodziców na zajęciach aktywizujących, którzy wiedzą, że w domu jest pusta lodówka a dzieci zaraz wrócą ze szkoły. W takich przypadkach pomoc żywnościowa to podstawa. Oczywiście musimy mądrze pomagać. Starać się, aby pomoc żywnościowa dawała dodatkowy efekt. Takim przykłądem jest program, który realizowałem na rzecz społeczności romskiej. Romowie przychodzili na zajęcia edukacyjne. Uczyli się czytać i pisać. Na koniec zajęć otrzymywali paczkę żywnościową.

Obecnie, jako Banki Żywności rozpoczynamy realizację programu pomocy żywnościowej FEAD 2014-2020. W tym programie nacisk został położony właśnie na mądrą pomoc. Dlatego konieczna jest współpraca z Ośrodkami Pomocy Społecznej i uwzględnienie Regionalnych Programów Operacyjnych. Bardzo ważne jest, aby pomoc się nie nakładała. W programie będą także tzw. działania towarzyszące, na których potrzebujący nauczą się racjonalnego żywienia, prawidłowego gospodarowania żywnością i budżetem domowym. To zdecydowanie nie będzie tylko dawanie ryby.

W swoim olsztyńskim Banku Żywności prowadzę bardzo szeroką działalność aktywizacyjną. Bank Żywności od 11 lat współpracuje z CIS. Prowadzi bloki zawodowe dla osób wykluczonych i przywraca je na rynek pracy. Jestem inicjatorem założenia kilku spółdzielni socjalnych, w których Bank Żywności występuje jako podmiot prawny. Na przestrzeni lat, na bazie moich działań w różnych instytucjach zaktywizowanych zostało około 100 osób. Pokazuje to, że zajmując się dawaniem ryby, można zawsze myśleć o dawaniu wędki. Takie przesłanie towarzyszy mi od lat. 

Marek Borowski odbiera nagrodę z rąk prezydenta RP

AB: Byłeś nauczycielem, byłeś redaktorem naczelnym, radnym, organizowałeś wakacje dla najuboższych dzieci, byłeś przedsiębiorcą. Teraz zajmujesz się pomocą żywnościową i zapobieganiem marnowaniu jedzenia? Dlaczego wybrałeś tę dziedzinę? 

MB: Podejście do wartości niemarnowania żywności zawsze było mi bliskie. Pamiętam kilka sytuacji z dzieciństwa, gdzie zaobserwowane zjawisko marnowania żywności bardzo mnie bulwersowało. Pamiętam też, gdy jako nauczyciel znalazłem kanapkę w szkolnej ubikacji i zorganizowałem apel z tego powodu. Oczywiście, to wszystko były sytuacje, które działały na moją wyobraźnię. 

To, ze znalazłem się w Bankach Żywności, to też trochę przypadek. W 1998 roku podjąłem pracę jako dyrektor w Fundacji Pożywienie Darem Serca, która to była założycielem Banku Żywności SOS w Warszawie, z ramienia tej Fundacji stałem się członkiem Rady Fundacji. Niezwłocznie zainicjowałem założenie Banku Żywności w Olsztynie i później siłą rozpędu znalazłem się w tym miejscu. Idea była bliska mojemu sercu, z roku na rok widziałem jeszcze więcej działań, które można w tym obszarze podjąć. I tak mamy 2015 rok i widzę niewyczerpane możliwości.

Zawsze byłem osobą wrażliwą społecznie i interesowało mnie działanie na rzecz społeczeństwa. We wszystkich swoich aktywnościach kierowałem się działaniami na rzecz kogoś. Jako nauczyciel na rzecz dzieci i społeczeństwa, dając wiedzę i możliwość otwierania różnych horyzontów. Jako redaktor gazety, uważałem, że społeczeństwo powinno mieć informację oraz znać miejsce, w którym mieszka.

AB: Czy proszenie o wsparcie bywa krępujące? Jaki jest na to Twój sposób?

MB: Dla mnie proszenie o pomoc nie jest krępujące i nie nazwałbym tego proszeniem, tylko propozycją współpracy. Do partnera podchodzę jak do równego sobie, mówię o problemie, który chciałbym rozwiązać, pokazuję możliwe rozwiązania. Moja metoda jest dość prosta, najpierw mniejszymi siłami staram się zrealizować projekt w mniejszym rozmiarze, pokazując, ze można i działa. Później proponuję „zróbmy to razem w większym wymiarze i przy zaangażowaniu wspólnych sił”. Oczywiście, każdy partner jest inny i czego innego oczekuje, więc propozycja powinna być dopasowana do wspólnych potrzeb.

Często zauważam, że organizacje chcące podejmować działania z biznesem, szczególnie w mniejszych społecznościach, idąc do potencjalnego sponsora/partnera głównie po pieniądze, mają swój plan, i nie uwzględniają potrzeb partnera ani jego sugestii. Później są zawiedzeni, że nie potencjalny partner nie wsparł ich działań, a przecież były takie wspaniałe. Proponuję wspólne rozmowy i wspólne kształtowanie ostatecznej propozycji projektów, z uwzględnieniem potrzeb każdej ze stron. 

AB: Czy łatwo jest angażować partnerów, darczyńców do wspierania organizacji pozarządowej, która przede wszystkim zajmuje się logistyką, a potrzebującym pomaga pośrednio?

MB: Pamiętam początki mojej działalności, angażowanie małymi krokami partnerów lokalnych, zaczynając od darowizn po 100 czy 200 złotych. Podstawą jest budowanie wizerunku partnera odpowiedzialnego, dobrze planującego, rozliczającego się ze zobowiązań. Partnerzy biznesowi muszą wiedzieć, ze zaangażowanie w działalność społeczną jest dla nich przede wszystkim bezpieczne. Nie może narażać ich firmy. Ponadto biznes kieruje się myśleniem ukierunkowanym na efektywność, więc jako organizacje pozarządowe powinniśmy pokazywać efektywność naszych działań.

Mam takie wrażenie, ze Bankom Żywności udało się wypracować dobry wizerunek- partnera odpowiedzialnego i realizującego ważne działania społeczne. Ten wizerunek pomaga w rozmowach, budowaniu partnerstw i pozyskiwaniu darczyńców. Czy jest łatwo? Oczywiście, że nie. Ale solidna praca na pewno daje pozytywny efekt.

AB: Czego najbardziej organizacje pozarządowe potrzebują od biznesu, pieniędzy? 

MB: Część organizacji potrzebuje partnerstwa w postaci wsparcia finansowego lub rzeczowego, inne potrzebują partnerstwa we wprowadzanych działalnościach przedsiębiorczości społecznej. Przecież podmioty ekonomii społecznej mogą być świetnymi partnerami dla biznesu na zasadzie realizacji podwykonawstwa różnych drobnych czynności. Inne potrzebują partnerstwa w uczeniu się biznesu.

Dla mnie osobiście wszystkie doświadczenia z biznesem to nauka zarządzania, efektywności i racjonalizmu.

Czego organizacje pozarządowe potrzebują dziś od państwa?

MB: Organizacje pozarządowe dziś potrzebują większego wsparcia od Państwa w zakresie prawa. Dostosowania go do potrzeb organizacji oraz rozwiązania ważnych kwestii np.:

  • zwiększenia zasięgu konsultacji społecznych lub poszukania innych sposobów ich prowadzenia, bardziej wychodzących do organizacji i społeczeństwa;
  • zadbania o to, aby wolontariat znalazł się w systemie oświaty i stał się wartością dla biznesu, samorządu i społeczeństwa;
  • zadbania o zlecanie większej ilości zadań organizacjom pozarządowym, w nich drzemie potencjał i chęć poszukania nowych, niejednokrotnie lepszych i tańszych rozwiązań. Mogłoby to spowodować większą aktywność społeczeństwa i zaangażowanie w rozwiązanie pojawiających się problemów lokalnych;
  • wdrożenie w życie modelu współpracy wypracowanego przez NGO i Samorządy, wzmocnienia procesu budowania RPP, czyli zwiększenia dialogu pomiędzy nimi a samorządem;
  • zadbanie o pozyskiwanie 1% podatku zgodnie z założeniami ustawowymi sprzed 10 lat, z uwzględnieniem rozwoju innych form wsparcia np. darowizn od osób prywatnych.

Na pewno jest dużo do zrobienia, szczególnie w mniejszych społecznościach, tam gdzie działania organizacji pozarządowych traktuje się jako konkurencję dla działań samorządu lub widzi się w organizacjach zagrożenia wyborcze.

AB: Co jest najważniejszą umiejętnością lidera społecznego?

MB: Na ten temat mamy obszerną literaturę. W mojej działalności o sukcesach zdecydowało kilka rzeczy.

Po pierwsze, to ludzie, których spotykałem, którzy wspierali mnie w działalności. Nigdy nie starałem się być szefem, raczej partnerem, to pozwalało mi budować zaufanie, angażować i realizować wspólne cele. Tuż po transformacji ustrojowej, niektórym liderom wydawało się, ze można działać w pojedynkę. Nie ma nic bardziej zgubnego. Każde działania, czy to lidera społecznego, czy polityka, czy biznesmena w pojedynkę nie wróżą dobrze. Praca z ludźmi, zaufanie im, zbudowanie zespołu jest kluczem do sukcesu każdego lidera.

Po drugie, otwartość na nowe propozycje i inne podejście. Oczywiście w kwestiach, które już przerabiałem i znałem wynik, staram się zawsze argumentować, dlaczego coś nie działa. Korzystam ze swojego doświadczenia i równoważę wszystkie nowe propozycje. Po trzecie to konsekwencja w dążeniu do celu. Po czwarte to moje matematyczne wykształcenie, na pewno jest mi pomocne, pozwala mi lepiej planować

AB: Co jest Twoim największym sukcesem? Z jakiej zmiany społecznej jesteś najbardziej zadowolony?

MB: Skupię się na ostatnich 15 latach i Bankach Żywności. Ogromnym sukcesem jest zmiana przepisów podatkowych dotyczących VAT i zwolnienia z niego darczyńców, przekazujących darowizny żywności na rzecz Banków Żywności. Niewątpliwie ogromnym sukcesem było wdrożenie 10 lat temu w Polsce unijnego programu PEAD, w początkowej fazie jako jedynego kraju z 10 wstępujących do Unii Europejskiej! Kolejna kwestia to zbudowanie silnej sieci Banków Żywności, działających w określonych standardach i rozwiązujących ważne problemy społeczne.

Z płaszczyzny Banku Żywności w Olsztynie sukcesem okazało się zbudowanie instytucji, która stała się ważnym ogniwem w regionie w systemie pomocy społecznej, stworzenie strategii walki z niedożywieniem dzieci, działania aktywizujące osoby wykluczone, założenie 4 spółdzielni. które obecnie zatrudniają około 30 osób, przygotowania innowacyjnych programów edukacyjnych w zakresie prawidłowego odżywiania i niemarnowania żywności.

AB: Jakie są Twoje marzenia – plany społeczne?

MB: Moim marzeniem jest stworzenie przedsiębiorstwa społecznego, działającego na bazie zagospodarowania żywności niehandlowej. Widzę w tym obszarze szerokie możliwości. Idealnie byłoby, gdyby w przyszłości na terenie naszego kraju nie trzeba było organizować pomocy żywnościowej dla osób, które sobie nie radzą. Wówczas zmieniłaby się też rola Banków Żywności – mogłyby zająć się edukacją dotyczącą prawidłowego odżywiania i tym, jak w najmniejszym stopniu marnować jedzenie.

Chciałbym, abyśmy byli też w stanie zagospodarować każdą żywność, która nadaje się do spożycia dla osób, które jej potrzebują. Moim marzeniem jest również stworzenie takiego systemu, który będzie dawał równy start dzieciom, niezależnie od tego, czy mieszkają na wsi, czy w mieście, czy się urodziły w domu bogatym czy biedniejszym.

AB: Ile miejsca zajmują Banki Żywności w Twoim społecznym sercu?

MB: Banki Żywności to podstawa mojej działalności, na niej opieram wszystkie swoje działania. Są jednak organizacje, które zakładałem wcześniej lub równolegle. Stowarzyszenie Dzieciom Wiejskim, które swój rozkwit przeżywało, gdy pracowałem w szkole oraz Fundacja Ziemi Olsztyńskiej, którą współtworzyłem w tym samym czasie co Bank Żywności. Jednak najwięcej mojego czasu i serca pochłaniają Banki Żywności.

Na podstawie ich działalności angażuję się również w inne przedsięwzięcia, takie jak działania Federacji Organizacji Socjalnych województwa warmińsko- mazurskiego, czy WRZOS (Wspólnota Robocza Związku Organizacji Socjalnych), Rady Pożytku Publicznego, czy Rady Organizacji Pozarządowych w województwie warmińsko-mazurskim. To zaangażowanie jest dla mnie zdecydowanie uzupełniającym w kontekście Banków Żywności, pomaga mi lepiej poznać system pomocy społecznej, trafniej planować działania, które nie tylko dają rybę, lecz również wędkę. Na pewno mój udział w gremiach zewnętrznych daje mi lepszą perspektywę widzenia spraw ważnych dla Banków Żywności, a w konsekwencji dla mojej działalności społecznej i samych beneficjentów pomocy. Z pewnością moje społeczne serce najmocniej bije dla Banków Żywności.