Słowo Ministra Rolnictwa w związku ze zbliżającymi się obchodami Światowego Dnia Żywnosci

Szanowni Państwo!

Wieś i praca w gospodarstwie to moje dzieciństwo. Tam się wychowałem. Tam ojciec i dziadek uczyli mnie szacunku dla pracy na roli. Uczyli nie tylko gospodarowania, ale właśnie szacunku dla pracy i otaczającego środowiska. To stąd wywodzi się moje traktowanie pracy na roli, jako pracy nie dla siebie ale dla przyszłych pokoleń. Od wieków rolnictwo jest naturalnym strażnikiem środowiska naturalnego.

My, rolnicy, jak żadna inna grupa społeczno-zawodowa, zdajemy sobie sprawę
z tego, jak od jakości środowiska naturalnego zależy nasza przyszłość i nasza przyszła produkcja. Wiedząc o tym, że jesteśmy tylko czasowymi użytkownikami, dzierżawcami środowiska naturalnego od przyszłych pokoleń, musimy to środowisko w pełni produkcyjne pozostawić przyszłym pokoleniom po to, aby mogło się harmonijnie i dynamicznie rozwijać.

Jednak rolnik, pomimo najlepszych starań i najlepszej wiedzy, nigdy nie wie jaki osiągnie plon. Ta dziedzina gospodarki zawsze była, jest i będzie bardzo uzależniona od kaprysów aury. Wystarczy czasem nawalny deszcz, krótki ale siejący ogromne spustoszenia w uprawach, a cały trud i wysiłek włożony w zasiewy i pielęgnację zostaje zniweczony w kilka chwil. Zagrożeń jest wiele. Niebezpieczne są przymrozki, gradobicia, czy tak, jak miało to miejsce w tym roku w Polsce – susza.

Są tez i inne zagrożenia. Odnoszą się one do produkcji zwierzęcej. W ubiegłym roku pojawił się w Polsce wirus ASF na przygranicznych terenach z Białorusią. Dzika zwierzyna nie zna granic.

Tych parę przykładów pokazuje ile jest różnorodnych zagrożeń w produkcji rolnej. To pokazuje skalę problemów w zabezpieczeniu odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa żywności zarówno w odniesieniu do warunków fitosanitarnych i weterynaryjnych, jak i w odniesieniu do bezpieczeństwa ilościowego. Dlatego tak przeraża mnie skala marnotrawstwa żywności, z którym mamy do czynienia tak w krajach bogatych, jak i w krajach biednych. 

Jak alarmują eksperci Instytutu Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju, jednego z ośrodków Wspólnego Centrum Badawczego Unii Europejskiej na naszym kontynencie marnuje się 47 mln ton produktów żywnościowych. Już dwa lata temu Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) informowała, że co roku na świecie marnowane jest ponad miliard ton żywności wartej około 750 mld dolarów.

                                                 

MRiRW- Partner Strategiczny Obchodów Światowego Dnia Żywności 2015 

             

Czy te dane nie przerażają?  To nie tylko brak szacunku dla rolników. To brak szacunku dla naszego środowiska. To wreszcie brak szacunku dla samego siebie.

Z badań wynika, że bardzo dużo żywności marnujemy my sami, w naszych domach. W bogatych krajach często kupujemy żywność na zapas, zwłaszcza żywność pochodzenia roślinnego, która jest tańsza od żywności pochodzenia zwierzęcego. Niewykorzystane produkty po prostu wyrzucamy na śmietnik. Wyrzucamy nasze własne pieniądze, ale też niszczymy nasze najbliższe otoczenie. Wyprodukowanie żywności wymaga energii, nakładów pracy, korzystania ze środowiska. Takie postępowanie to zwiększona ilość gazów cieplarnianych wydzielanych do atmosfery na różnych etapach produkcji i dystrybucji, to niepotrzebnie zużyta energia, to kolejne koszty związane z utylizacją. 

W biednych regionach świata, które cierpią niedostatek żywności wbrew pozorom też jest ona marnotrawiona. Tam wynika to przede wszystkim z braku odpowiedniej infrastruktury, odpowiednich warunków do przechowywania – chłodni i przechowalni. Dlatego też przeciwdziałanie marnotrawstwu żywności powinno być odpowiednio skierowane do różnych grup konsumentów. Dane demograficzne niezbicie udowadniają, że czeka nas znaczny wzrost liczby ludności. W jego następstwie niezbędny jest wzrost produkcji żywności. Tymczasem tereny wykorzystywane rolniczo nie są nieograniczone. One się wręcz kurczą w wyniku procesów industrializacji. 

Rozwój cywilizacyjny pociąga za sobą zajmowanie coraz to nowej przestrzeni produkcji rolnej pod budownictwo mieszkaniowe, drogi i obiekty przemysłowe. Intensyfikacja produkcji rolnej tez ma swoje ograniczenia. Nie można bez końca zwiększać wydajności z jednego hektara. Stwarza to wiele nowych zagrożeń związanych nie tylko z produktywnością gleb, z ich wyjałowieniem, ale także z niebezpieczeństwem dotyczącym nadmiernego uprzemysłowienia produkcji zwierzęcej, co może być, w skrajnych przypadkach, zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Powtórzę jeszcze raz – rolnicze zasoby produkcyjne nie są nieograniczone. 

Warto to sobie uświadomić i zacząć od samego siebie. Warto się zastanowić robiąc zakupy i dokładnie przemyśleć ile i jakich produktów potrzebujemy. Nie kupujmy na zapas. Starajmy się nie wyrzucać żadnych produktów żywnościowych.

Warto przypomnieć sobie to, co kiedyś było w naszym kraju w powszechnej świadomości, że z szacunku dla ciężkiej pracy rolnika, młynarza i piekarza, z szacunku dla chleba podnoszony jest z Ziemi nawet okruszek. To dla dobra naszej Ziemi i nas samych.