5 sierpnia 2019

Żywność marnuje się w naszych głowach. Wywiad z Senatorem RP, Mieczysławem Augustynem

Wywiad z Senatorem Mieczysławem Augustynem, Prezesem Pilskiego i Wielkopolskiego Banku Żywności, inicjatorem Ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności.

Panie Senatorze, jak wyglądały prace nad ustawą?

Impuls wyszedł z rozmowy z przedstawicielami Federacji Polskich Banków Żywności, a konkretnie z Markiem Borowskim. Potem zaczęły się prace i w Federacji, i z legislatorami, ażeby można było złożyć projekt tej ustawy jako inicjatywę Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. I tak to zostało zrobione. Przede wszystkim po to, żeby to nie był projekt jednopartyjny.  Czyli nie grupa senatorów jakiejś opcji, lecz cała Komisja, w której są przedstawiciele wszystkich grup politycznych.  Ten etap pokazywał, że jest przestrzeń do porozumienia między partiami w tej kwestii i tak rozpoczęły się prace, które tutaj w Senacie trwały ponad 2 lata. Przede wszystkim dlatego, że były one prowadzone bardzo rzetelnie w połączonych Komisjach ustawodawczych Rodziny i Polityki Społecznej z udziałem wszystkich interesariuszy. Z organizacji społecznych najaktywniejsza była Federacja, ale także Caritas Polska, natomiast różne grupy zainteresowanych – przede wszystkim skupionych w POHID, ale nie tylko – z poszczególnych sieci handlowych uczestniczyły w tych pracach. Początkowo Rząd miał bardzo dużo zastrzeżeń. Przede wszystkim Ministerstwo Zdrowia oponowało przeciwko temu, żeby dobrodziejstwem tej ustawy objąć też te produkty, które są – według obecnego prawa – uznawane za przeterminowane, tzn. te z informacją „najlepiej spożyć przed”, która tak naprawdę jest wyłącznie datą minimalnej trwałości[1]. Po prostu brakuje u nas odpowiednich przepisów sanitarnych i dla dobra sprawy, wobec sprzeciwu Inspekcji Sanitarnej i Ministerstwa Zdrowia postanowiliśmy ten fragment wyłączyć. Oczywiście, mamy nadzieję, chwilowo, bo do tego trzeba będzie podejść w przyszłości. I druga kwestia, która budziła tutaj kontrowersje po stronie rządowej, to to, czy podmiotem kontrolującym ma być UOKiK czy Inspekcja Ochrony Środowiska. My chcieliśmy, żeby to była Inspekcja Ochrony Środowiska, ale Ministerstwo Środowiska się sprzeciwiało i Inspekcja też. Na dobrą sprawę nikt nie chciał tych dodatkowych obowiązków. Ostatecznie zmieniono w projekcie ustawy Inspekcję Środowiska na UOKiK i w takim kształcie ustawa została przez cały Senat w konsensusie przyjęta. Znów okazało się, że jest zgoda grup politycznych co do tego żeby tę ustawę przyjąć. Na tym etapie jeszcze nie jest wymagane stanowisko całego Rządu, to się dopiero dzieje na etapie sejmowym.

 

Panie Senatorze, mówił Pan o drodze jaką przeszła ustawa. A czy w obecnym kształcie dostrzega Pan jakieś ryzyka lub wyzwania związane z jej wejściem w życie?

Oczywiście, i dlatego, że te ryzyka widzimy, jest to jedna z nielicznych ustaw, która będzie monitorowana już po 18 miesiącach. Dostrzegam dwa takie najpoważniejsze ryzyka. Po pierwsze, czy rzeczywiście organizacje pozarządowe podejmą to wyzwanie i w dużej liczbie kooperując z Federacją, Caritasem czy też samodzielnie, zdecydują się na to żeby żywność odbierać. Drugie wyzwanie po stronie samych dystrybutorów i sieci – czy one będą traktowały swoje nowe obowiązki rzetelnie, czy też będą robiły różnego rodzaju uniki, na przykład poprzez dzielenie sklepów, schodzenie poniżej progu, unikanie podpisywania umów z organizacjami. Czy rzeczywiście rzetelnie będą chciały budować lokalne partnerstwo na rzecz przeciwdziałania marnowaniu żywności, bo ta ustawa  ma zbudować takie partnerstwa. To wszystko ma się odbywać na poziomie „zero”, czyli tam gdzie jest sklep i gdzie jest organizacja. Przyznaję, że to był mój osobisty koncept, żeby wszelkiego rodzaju sprawozdawczość, opłaty były właśnie w kontakcie bezpośrednim, na poziomie gminy, miejscowości. Dlatego to trochę może potrwać, ale to jest szansa, żeby ludzie „na dole” się między sobą dogadali w tej sprawie. Liczę na to, ale oczywiście są zagrożenia. Teraz będzie czas próby i sprawdzenia, czy rzeczywiście sieci będą się przejmowały tym okropnym zjawiskiem, jakim jest marnowanie żywności.

 

W kontekście tej ustawy dużo mówi się zarówno o sieciach, organizacjach pozarządowych, jak i o potrzebujących, którzy są odbiorcami tej żywności. A czy sądzi Pan Senator, że ta ustawa wpłynie w jakikolwiek sposób na samych konsumentów?

Tak, jak najbardziej. W debacie nad przygotowaniem tej ustawy często używałem takiego sformułowania, że żywność marnuje się w naszych głowach. Jeżeli my nie widzimy problemu w domu, to jak go mamy dostrzec w sklepie, w produkcji? Nawet ten jedyny Poseł, który zagłosował w Sejmie przeciw ustawie, uzasadniał to tak: marnowanie żywności jest moją prywatną sprawą, chcę, to wyrzucam i nikomu nic do tego! To pokazuje, że przy takim podejściu nie ma szans na zmianę.  Ustawa dostrzega ten problem – opłaty, które będą wnosiły markety od żywności, której nie udało się uratować, będą służyły do tego, żeby organizacje pozarządowe samodzielnie lub wspólnie z marketami prowadziły kampanię na rzecz przeciwdziałania marnowaniu żywność. Będzie to adresowane do wszystkich konsumentów. Liczymy na to, że te kampanie zaistnieją w szkołach, instytucjach, w mediach (w tym lokalnych) i pozwolą zmieniać świadomość. To jest kluczowe. Ja nie mam wątpliwości, że jeżeli kierownik sklepu będzie uważał, że to skandal, żeby żywność się zmarnowała, to on do tego nie dopuści. Natomiast, jeśli będzie sprawę lekceważył, to choćby mu nakazywała ustawa, będzie kluczył i udowadniał, że się nic nie dało zrobić. Dlatego ta przemiana świadomości jest w ustawie uwzględniona i mają być na to pieniądze. Muszę powiedzieć, że procedowanie ustawy – dzięki aktywności Federacji i zaangażowaniu mediów – wiele już wniosło. Samo podnoszenie tego problemu sprawia, że następuje zmiana świadomości i ludzie się stają się coraz bardziej wrażliwi.

 

A jak projekt ustawy prezentuje się na tle zagranicznych przepisów? Czy w ustawie były jakieś inspiracje z zagranicy?

Tak, to jest kompilacja z czterech krajów, które mają uregulowane te kwestie. Chodzi tutaj o Belgię, Włochy, Francję i Czechy. Wyciągnęliśmy wnioski. Chcieliśmy wzorem Włochów wprowadzić w tym obszarze prawo „dobrego samarytanina”, ale okazuje się, że to jest bardzo poważna zmiana, bo jest to warunek konieczny do tego, żeby ratować żywność w okresie „najlepiej spożyć przed”.  To jeszcze jest przed nami. To była ta inspiracja z Włoch. Z kolei nałożenie pewnych opłat jest niemalże w każdym przypadku, ale najbardziej widoczne w Czechach. Wyciągnęliśmy z tego lekcję, żeby nie przesadzać, to znaczy jeżeli się poszło tak bardzo drastycznie z wysokimi karami i tylko na tym się koncentrowało, to niestety zabilibyśmy partnerstwo. A nam bardzo na tym zależało, żeby ta ustawa też pozwoliła wzmacniać trzeci sektor, wzmacniać organizacje pozarządowe. To jest bardzo ważne dla Federacji Polskich Banków Żywności, która spełnia misję służebną wobec Banków i której jednym z celów jest wzmacnianie organizacji pozarządowych. My staraliśmy się to w tej ustawie widzieć.

 

Dziękuję za poświęcony czas.

Dziękuję za zainteresowanie.

 

_______________________

[1] Po przekroczeniu tego terminu artykuł spożywczy może stracić niektóre właściwości estetyczne, jak kolor czy zapach, ale z reguły ciągle jest zdatny do spożycia.

6 grudnia 2019

Wszystkiego Niezmarnowanego w Święta! Banki Żywności x Too Good to Go

Każdego roku w Polsce 9 mln ton żywności ląduje w koszu. Tym samym, marnując średnio 235 kg jedzenia na osobę, zajmujemy 5. miejsce w Unii Europejskiej i choć te dane coraz częściej przebijają się do... czytaj dalej

3 grudnia 2019

Banki Żywności zapełnią wigilijne stoły potrzebujących. 23. Świąteczna Zbiórka Żywności bije rekordy!

Według wstępnych szacunków Banków Żywności, w miniony weekend  w całym kraju udało się zgromadzić ponad 770 ton żywności. To najwyższy wynik od lat – w stosunku do ubiegłorocznej Świątecznej Zbiórki... czytaj dalej

Zobacz wszystkie aktualności